Śliczne przyszłe mamy chodziły parkami po oddziale, trzymając się za lędźwie i dźwigając przed sobą przyszłe cuda. Widok nieziemski! Każda kolejna piękniejsza. Nie widziałam nigdy wcześniej tak spokojnych pacjentów (pacjentek) na żadnym innym oddziale. Fenomen!
Z drugiej strony nie widziałam nigdy wcześniej takiego oddziału borykającego się z tak dużą liczbą problemów etyczno-moralnych...
Z jednej strony wcześniej na ginekologii kobieta, wiek 40 lat, od ok. 10 lat starająca się doprowadzić do tego, by chciał w niej zamieszkać na 9 miesięcy przyszły mały człowiek, tym razem in vitro.
Z drugiej strony na położnictwie kobieta, w kolejnej ciąży, po wcześniejszej aborcji, w wieku 18 lat, z dużym ryzykiem wady płodu. Z wiadomych względów nie widać było u niej radości ze stanu, w jakim się znajduje.
Jeszcze inna przyszła na USG z mężem i córką, by usłyszeć od pani doktor, że dziecko rozwija się zdrowo i że będzie to (na wielkie niezadowolenie taty) kobieta.
Na bloku porodowym słychać krzyki. Mąż przed salą w zielonym wdzianku, przygryza wargi. My stoimy z nadzieją, że pozwolą nam wejść i zobaczyć te cuda, które tam się dzieją. Chwilę później słychać krzyk, już inny, powodujący uśmiech na twarzy. To Nowy Człowiek, który tego dnia zaczął swoją przygodę ze światem.
Na bloku trwa cięcie cesarskie. Mama leży, przytomna, bo znieczulona zewnątrzoponowo, czeka na mężczyznę, ktory lada moment ujrzy światło dzienne. Lekarze małoestetycznym zabiegiem wypychają maleństwo i trudno aż nie uronić łezki patrząc jak z jednego człowieka wychodzi drugi...
A później? Mama ma swojego lekarza, kruszynka swojego. Lekarz maluszka z malutkim stetoskopem stara się go kontrolować na każdym etapie. Nawet, gdy urodzi się taki maciupki, w 24. tygodniu. Jest czerwony, ma wygląd starca. A czemu urodził się taki mały? Bo mama w ciąży paliła fajury, aż dym leciał z okien! Mimo, że karmi, z "przyjemności" nie zrezygnuje.
Inna mama 2-miesięcznego wcześniaka, sama mając 16 lat jak ma zapewnić przyszłość dziecku, które urodziło się z retinopatią wcześniaków i nigdy świata nie zobaczy? A może będzie mogła liczyć na tatę maluszka? Nie! Tatuś ma 35 lat i czapeczkę z daszkiem na głowie i nie takie rzeczy go obchodzą. Swoją drogą, czy różnicą wieku nie powinien zająć się osoba innego zawodu?
Nie chcę oceniać. Nie chcę decydować. Nie chcę być ginekologiem/położnikiem. Moralnie za ciężko.
Komentarze
Prześlij komentarz