W ferworze walki z neurologią zapomniałam o minionej ginekologii, która dzięki Świętom Bożego Narodzenia została skrócona i przebiegła w formie skumulowanej. I chociaż blok trwał 4 dni i raz byliśmy u pacjentek to i tak sam oddział i jego specyfika zrobiły na mnie wrażenie.
Jako, że była to patologia rozrodu i ciąży nie sposób było uniknąć tematu in vitro. Sam problem niepłodności ostatnimi czasy przybiera ogromnych rozmiarów. O niepłodności mówimy, gdy para stara się o dziecko co najmniej 1 rok, bez rezultatów. Co gorsza problem ten dotyczy coraz więcej młodych par. 23-, 24- letnie kobiety, które od 2-3 lat starają się o dziecko powodują, że zaczynam inaczej myśleć o rodzicielstwie. Bardziej pro. Do tego kobiety, koło 40 r.ż., które prawie ze łzami w oczach opowiadają, że od ponad 10 lat nie mogą zajść w ciążę... Za to patrząc na to z drugiej strony czy nie za bardzo chcemy tym sterować? Dziewczyny coraz szybciej zaczynają współżyć, stosować antykoncepcję. Pamiętam dziewczynę 18-letnią w przychodni rodzinnej, która od 3 lat stosuje tabletki, teraz leczy się na wątrobę... a co później? Dieta, stres, przegrzewanie, oziębianie, palenie papierosów, alkohol, nic nie zostaje bez uszczerbku na zdrowiu. Na drugim biegunie środowiska patologiczne, które żyjąc w skrajnej nieodpowiedzialności nie mogą narzekać na brak rozrodu... dużo przemyśleń, dużo słów by można było wypowiedzieć.
A wracając do in vitro. Poznałam to od strony lekarza. Widziałam mikroskopy, cieplarki i miejsce do przechowywania zarodków. Nie wygląda to tak strasznie, jak by się mogło wydawać. Jako Katoliczka zgadzam się z tym, że życie trzeba chronić od poczęcia i mrożenie zarodków jest kontrowersyjną sprawą. Ale czy pobranie 2 komórek jajowych i zapłodnienie ich najsilniejszymi plemnikami (jak to ma miejsce w naturze) i podanie wszystkich dwóch zarodków kobiecie też jest złe? Ciężko mi się do tego odnieść, bo widziałam kobiety po tej metodzie szczęśliwe, że mają w sobie życie o które walczą wiele lat. Z drugiej strony, czy to wszystko idzie w dobrą stronę? Czy nie za bardzo chcemy manipulować życiem? Czy każdy jest sobie bogiem? Niech każdy oceni w swoim sumieniu.
Komentarze
Prześlij komentarz