Pierwsza myśl - "będzie ciężko". W końcu sama diagnoza "nowotwór" przyprawia o niemały stres. A jeśli do tego dojdzie wiek pacjenta, jaki w Oddziale Onkologii Dziecięcej waha się między 0-18 lat, to nie sposób przejść obojętnie. A jak to widać z perspektywy życia szpitalnego? Jest to chyba najbardziej pozytywny i ładny oddział, na jakim byłam. A sami pacjenci? Najbardziej rozpromienieni jakich można sobie wyobrazić. Małe, łyse, uśmiechnięte buzie biegały po oddziale. Na korytarzu AGD, RTV i ślicznie wyposażona bawialnia, które mają chociaż w niewielkim stopniu umilić pobyty w szpitalu, trwające czasami po kilka miesięcy. Rhabdomiosarcoma, germinoma wydzielająca -, takie choroby widzieliśmy, a rozmawialiśmy o wielu innych, brzmiących równie kosmicznie. Siedzieliśmy na kanapie w pokoju i opowiadaliśmy o amplifikacjach genów w neuroblastomie, ploidiach i objawach sugerujących guzy wieku dziecięcego. Wtedy uświadomiłam sobie, że miałam szczęście nie przechodząc przez...