Gdy spojrzałam na ostatni wspis na blogu, uświadomiłam sobie, że cały drugi semestr 6. roku spędziłam w czeluściach książek, notatek, testów itp. Faktycznie, ostatnie kilka miesięcy były najbardziej pracowite w całym moim naukowym życiu. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że 6. rok medycyny jest taki wymagający. Dobrze, że to wszystko już za mną. Duma i szczera radość. To czułam odbierając najpierw kartę absolutoryjną, a niedawno dyplom ukończenia studiów. Chyba nikt, kto nie przeżył studiów medycznych, nie zrozumie co znaczą wypowiadane słowa przysięgi: "Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadoma związanych z nimi obowiązkow przyrzekam (...)" A tak przy okazji, żeby uciąć wszelkie dyskusje na temat od kiedy zaczyna się życie, w przysiędze, którą składają młodzi lekarze jest podpunkt: " służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu od chwili poczęcia" . Tak też przysięgłam :) To, czy będę dobrym lekarzem, okaże...