Miesiąc na chirurgii, na V roku, to jedyny taki czas na studiach, gdy jedyne co trzeba zrobić, to wstać rano, ubrać się, zrobić śniadanie do torebki, iść na zajęcia, zjeść w przerwie śniadanie, wrócić z zajęć i myśleć o tym, co pysznego dziś chcesz ugotować. Niewiele było nauki, wręcz trzeba przyznać, że nauki nie było w ogóle :) Czy ten czas był dobrze spożytkowany? Studia to nie tylko nauka i ciągłe myślenie o zaliczeniach. To też czas, kiedy można nauczyć się gotować, pooglądać dużo starych filmów, spotkać się ze znajomymi, rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. Póżniej będzie już tylko z tym gorzej... Ja na pewno delektowałam się tym czasem, którego będzie mi nie raz brakować. No, ale medycznie też co nieco się działo. Przede wszystkim chirurgia ogólna i transplantologia minęła ciekawie. Asystowaliśmy przy operacjach. Mi szczęśliwie trafiła się resekcja nerki z p.profesorem, gdzie pozwolono mi zszyć tkankę podskórną i przepuklina pachwinowa, podczas której tylko ja asystowała...