Przejdź do głównej zawartości

Obłęd testów (środa, 7 września 2011.)


Testy! Testy! Testy!

Dziś natkęłam się na teczkę mojego Brata, Czwartoklasisty szkoły podst. w której była sterta testów ucznia klasy 3. Grubością konkuruje z moją teczką i testami do rocznego zaliczenia z Chorób Wewętrznych.

Żyjemy w erze testów, teścików, pytań zamkniętych, konkretnych, bez rozwinięcia. Jestem w stanie zrozumieć pytania dotycznące nauk ścisłych, bo odpowiedź zazwyczaj jest jedna, ale w humanistycznych...? Na studiach medycznych większość czasu poświęcamy na uczenie się hasłowo. Z jednej strony jest to ograniczające... ale z drugiej... materiału do opanowania jest tak ogromna ilość, że nie dałoby radę każdego hasła nauczyć się od A do Z tak, żeby każda definicja miała ręce i nogi. 
Pośpiech! To kolejne słowo towarzyszące naszym czasom...
Ale czemu są nim ogarnia dzieci szkoły podstawowej? Przecież tam nauka jest od dziesiątek lat ta sama. Nie zmienia się ilość literek i cyferek do nauczenia. Nazwy zwierzątek i roślinek również nie  zmieniły się od wieków. Ale nie!!! Testy! Testy! Testy!
Mój pierwszy test pisałam po 3. klasie gimnazjum. Jego wynik świadczył o wyborze odpowiedniej szkoly średniej. OK. Rozumiem. 
Mój brat pierwszy testy napisał w klasie 0! Tak, żeby pani w klasie pierwszej (szkoły podstawowej) zobaczyła na jakim "poziomie intelektualnym" są dzieci. A jaki to może być poziom? Jakiąż wiedzę muszą dzieci posiąść w klasie ZEROWEJ, którą można ocenić na podstawie testu, bez której dziecko nie jest w stanie intelektualnie dopasować się do zacnego grona pierwszaków? Oczywiście idąc dalej... co roku testy są obowiązkowe, a cały rok nauczania poświęcony jest ćwiczeniem testów. 
MAMO! Dziękuję Ci, że mnie urodziłaś odrobinę wcześniej!
Braciszku! Będę Cię wspierać i nigdy nie powiem, że mam trudniej na studiach, niż Ty w szkole podstawowej!
Uczniowie, podobnie jak studenci, zostali wpuszczeli w kanał... 
Nawet bez ogonków upodabniamy się do braci gryzoni

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konferencja

W miniony weekend byłam uczestnikiem III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej "Chirurgia Dziecięca" , która odbyła się w Poznaniu. Pojechaliśmy ze znajomymi by z jednej strony posłuchać o chirurgii dziecięcej, z drugiej poćwiczyć na fantomach i laparoskopach, a z drugiej żeby zwiedzić Poznań i miło spędzć czas wolny. Było... niespodziewanie dobrze :) Najmilej zaskoczył mnie poziom prac naukowych wystawianych przez studentów uczelni medycznych. Tym razem byli to głównie studenci Wrocławia i Warszawy. Jedna praca była z Łodzi. Widać, że wszyscy dobrze się przygotowali i przez to ich wystepy bardzo dobrze się słuchało. Za krótkie wędzidełko, lepiej podciąć i wysłać do logopedy (póki dzieciątko małe i nie będzie pamiętać wizyty u lekarza). Guz w brzuchu u dziewczynki - koniecznie i szybko wysyłamy na diagnostykę w kierunku nowotworu jajnika. Co ciekawe, do tej pory zdarzają się przypadki kilkunastu centymetrowych raków wcześniej niezdiagnozowanych!!!. Umiejętności studentów w ...

Ginekologia (środa, 2 stycznia 2013)

W ferworze walki z neurologią zapomniałam o minionej ginekologii, która dzięki Świętom Bożego Narodzenia została skrócona i przebiegła w formie skumulowanej. I chociaż blok trwał 4 dni i raz byliśmy u pacjentek to i tak sam oddział i jego specyfika zrobiły na mnie wrażenie. Jako, że była to patologia rozrodu i ciąży nie sposób było uniknąć tematu in vitro. Sam problem niepłodności ostatnimi czasy przybiera ogromnych rozmiarów. O niepłodności mówimy, gdy para stara się o dziecko co najmniej 1 rok, bez rezultatów. Co gorsza problem ten dotyczy coraz więcej młodych par. 23-, 24- letnie kobiety, które od 2-3 lat starają się o dziecko powodują, że zaczynam inaczej myśleć o rodzicielstwie. Bardziej pro. Do tego kobiety, koło 40 r.ż., które prawie ze łzami w oczach opowiadają, że od ponad 10 lat nie mogą zajść w ciążę... Za to patrząc na to z drugiej strony czy nie za bardzo chcemy tym sterować? Dziewczyny coraz szybciej zaczynają współżyć, stosować antykoncepcję. Pamiętam dziewczynę 18-l...

Położnictwo i neonatologia (czwartek, 21 lutego 2013)

Śliczne przyszłe mamy chodziły parkami po oddziale, trzymając się za lędźwie i dźwigając przed sobą przyszłe cuda. Widok nieziemski! Każda kolejna piękniejsza. Nie widziałam nigdy wcześniej tak spokojnych pacjentów (pacjentek) na żadnym innym oddziale. Fenomen! Z drugiej strony nie widziałam nigdy wcześniej takiego oddziału borykającego się z tak dużą liczbą problemów etyczno-moralnych...   Z jednej strony wcześniej na ginekologii kobieta, wiek 40 lat, od ok. 10 lat starająca się doprowadzić do tego, by chciał w niej zamieszkać na 9 miesięcy przyszły mały człowiek, tym razem in vitro. Z drugiej strony na położnictwie kobieta, w kolejnej ciąży, po wcześniejszej aborcji, w wieku 18 lat, z dużym ryzykiem wady płodu. Z wiadomych względów nie widać było u niej radości ze stanu, w jakim się znajduje. Jeszcze inna przyszła na USG z mężem i córką, by usłyszeć od pani doktor, że dziecko rozwija się zdrowo i że będzie to (na wielkie niezadowolenie taty) kobieta.  Na ...