Testy! Testy! Testy!
Dziś natkęłam się na teczkę mojego Brata, Czwartoklasisty szkoły podst. w której była sterta testów ucznia klasy 3. Grubością konkuruje z moją teczką i testami do rocznego zaliczenia z Chorób Wewętrznych.
Żyjemy w erze testów, teścików, pytań zamkniętych, konkretnych, bez rozwinięcia. Jestem w stanie zrozumieć pytania dotycznące nauk ścisłych, bo odpowiedź zazwyczaj jest jedna, ale w humanistycznych...? Na studiach medycznych większość czasu poświęcamy na uczenie się hasłowo. Z jednej strony jest to ograniczające... ale z drugiej... materiału do opanowania jest tak ogromna ilość, że nie dałoby radę każdego hasła nauczyć się od A do Z tak, żeby każda definicja miała ręce i nogi.
Pośpiech! To kolejne słowo towarzyszące naszym czasom...
Ale czemu są nim ogarnia dzieci szkoły podstawowej? Przecież tam nauka jest od dziesiątek lat ta sama. Nie zmienia się ilość literek i cyferek do nauczenia. Nazwy zwierzątek i roślinek również nie zmieniły się od wieków. Ale nie!!! Testy! Testy! Testy!
Mój pierwszy test pisałam po 3. klasie gimnazjum. Jego wynik świadczył o wyborze odpowiedniej szkoly średniej. OK. Rozumiem.
Mój brat pierwszy testy napisał w klasie 0! Tak, żeby pani w klasie pierwszej (szkoły podstawowej) zobaczyła na jakim "poziomie intelektualnym" są dzieci. A jaki to może być poziom? Jakiąż wiedzę muszą dzieci posiąść w klasie ZEROWEJ, którą można ocenić na podstawie testu, bez której dziecko nie jest w stanie intelektualnie dopasować się do zacnego grona pierwszaków? Oczywiście idąc dalej... co roku testy są obowiązkowe, a cały rok nauczania poświęcony jest ćwiczeniem testów.
MAMO! Dziękuję Ci, że mnie urodziłaś odrobinę wcześniej!
Braciszku! Będę Cię wspierać i nigdy nie powiem, że mam trudniej na studiach, niż Ty w szkole podstawowej!
Uczniowie, podobnie jak studenci, zostali wpuszczeli w kanał...
Nawet bez ogonków upodabniamy się do braci gryzoni
Komentarze
Prześlij komentarz