Przyszedł czas na zajęcia z maluszkami na Oddziale Pediatrii. Do tej pory zajęcia odbywały się na "Dzieciach Starszych". Noworodki i niemowlaki bardzo ciepło przywitały nas w salach szpitalnych. Zwłaszcza jeden Mały Człowiek, jednego studenta, kolegę Grzegorza. Biedny Grzesiek został wsadzony na krzesło, a od góry, ku jego zdziwieniu, aststentka spuściła mu wprost w ramiona malusiego chłopca. Trochę płaczu, trochę stresu, a na koniec - sen ich obu (chyba kogoś nie zainteresował monolog prowadzącej zajęcia pani dr :)
Szkoda tylko, że takie malutkie cudo ktoś mógł oddać i nie chcieć... Chłopiec był zostawiony przez rodziców. Mam nadzieję, że znajdzie się rodzina chętna pokochać małego Śpiocha.
Inny Mały Człowiek z galaktozemią rodziców też nie wybrał, bo nie wyglądali na osoby zainteresowane prowadzeniem diety dla chorego syna. Rozmowy lekarzy jasno dawały do zrozumeinia, że ta choroba jest nieuleczana, a brak stosowania siety skutkuje ciężkimi powikłaniami ze strony głównie Ośrodkowego Układu Nerwowego. Widać było w trakcie rozmów jak jednym uchem wpuszczają, a drugim wypuszczają słowa, które starali się dobrze dobrać lekarki. Oby tylko rodzice dali Małemu tyle ciepła i czułości, żeby choroba nie przyćmiła mu radości życia.
Noworodki, niemowlaki... kto wie? Może kiedyś :)
Komentarze
Prześlij komentarz