Powoli mija 2013. rok.
Z mojego małego medycznego punktu widzenia dzielę go na 2. Pierwsza połowa roku była obfita w doświadczenia, ludzi, których spotykałam, pacjentów, których zbadałam i wiedzę, którą zdobywałam. Od lipca do chwili obecnej (nie wliczając wakacyjnych pediatrycznych praktyk), niestety wiele się nie działo. Może nie jestem wielką pasjonatką medycyny, ale ubolewam nad tym, że w czasie, który powinniśmy my, studenci poświęcić na naukę i zdobywanie umiejętności praktycznych, marnujemy na przychodzenie i wychodzenie z zajęć. Często śmialismy się z kolegami, że w dniach, gdy wychodzimy z domu na zajęcia po rozpoczęciu "Dzień Dobry TVN", a wracamy przed zakończeniem, wtedy jesteśmy pasjonatami medycny ;) Z jednej strony wiele się nie nauczyliśmy, ale z drugiej, spędzaliśmy czas ze sobą, spotykaliśmy się i korzystaliśmy z czasu, którego jak nas zapewniają koledzy lekarze, wiele później nie będzie. Ale jak to bywa z ludźmi, gdy mają za dużo czasu, były wśród nas pierwsze poważniejsze kłótnie.
Także, jak to powiedziała mi moja mama "nic w przyrodzie nie ginie" :)
Mam nadzieję, że następny rok będzie obfitował w nowe, piękne znajomości, nowych, kochanych pacjentów, nowe doświadczenia i umiejętności zawodowe i życzę sobie, żeby w tych medycznych chwilach umieć nie zwariować i umieć wiedzieć cokolwiek :)
super sie to czyta, prosze w miarę możliwości pisz więcej;)
OdpowiedzUsuńpostaram się :) czasami po prostu nie ma o czym, bo prawdziwych pacjentów w książkach nie ma :(
OdpowiedzUsuń