Jesteś na imprezie z przyjaciółmi. Bawicie się w najlepsze. Muzyka gra, alkohol się leje. Nagle ktoś z tłumu wdaje się w bójkę z Twoim kolegą. Wyciąga nóż i ciśnie nim w chłopaka, który pada na ziemię. Co robisz?
- Oceniasz bezpieczeństwo SWOJE! Podbiegasz, sprawdzasz przytomność kolegi. Nie reaguje.
i co dalej? w praktyce zapewne panikujesz, ale musisz COŚ zrobić.
- Odchylasz głowę do tyłu, by udrożnić drogi oddechowe. Kładziesz rękę na piersi, z której wystaje nóż wbity w okolice serca, aby poczuć, zobaczyć i usłyszeć przez 10 sek.czy kolega oddycha. Nie oddycha.
i co dalej?
a co z nożem? zostawiasz i uciskasz z nożem? czy w szkole uczyli, żeby nie wyciągać ciała obcego?
a może wyciągasz wiedząc, że z tergo miejsca poleje się krew?
- Wyciągasz! Przecież chłopak umiera, więc z nożem czy bez zaraz umrze, a tak, może uda się go uratować.
gdzie uciskasz? 2 palce powyżej wyrostka mieczykowatego? w linii międzysutkowej?
- Nieważne! Byle jak najszybciej - dlatego szybko wybierasz środek klatki piersiowej i uciskasz 30 razy, wykonujesz 2 wdechy, znowu 30 ucisków w tempie 100/min (najlepiej śpiewaj sobie w głowie http://www.youtube.com/watch?v=CS9OO0S5w2k - na pewno będzie to dobre tempo) i 2 wdechy
... i tak do przejęcia poszkodowanego przez innego ratownika. No... chyba, że wcześniej sam opadniesz z sił, a nikt inny z tłumu gapiów nie będzie chciał Ci pomóc. Nagle, ratowany po kilku minutach zakasłał, zaczyna sam oddychać i tętno mu wraca. Przytrzymaj mocno miejsce, z którego wyciągnąłeś nóż. Gratuluję. Uratowałeś życie :)
... i tak do przejęcia poszkodowanego przez innego ratownika. No... chyba, że wcześniej sam opadniesz z sił, a nikt inny z tłumu gapiów nie będzie chciał Ci pomóc. Nagle, ratowany po kilku minutach zakasłał, zaczyna sam oddychać i tętno mu wraca. Przytrzymaj mocno miejsce, z którego wyciągnąłeś nóż. Gratuluję. Uratowałeś życie :)
A anestezjologia? My mamy dziecięcą. Zdecydowanie wzrok bardziej ucieka mi w stronę pola operacyjnego. Te dzieciaczki są tak malutkie, tak bezbronne, a tyle osób wokół nich się szybko obrabia. Lekarz, lekarz rezydent, pielęgniarka 1, pielęgniarka 2, a pacjent ma 50cm długości. Wiele nie zobaczymy, ale wystarczająco, by stwierdzić, że nie jest to na pewno siedzenie i rozwiązywanie krzyżówek na bloku. Co chwilę oddechy zwalniają, przyspieszają, saturacja spada, tętno nieprawidłowe... A mi się wydawało, że anestezjolog w pracy nigdy się nie spoci. Dziś zobaczyłam krople plotu i to, że z dziećmi nie ma zabawy.
Jakiś plus? Anestezjolodzy w szpitalu zarabiają najwięcej :) Mimo wszystko, podziękuję. Pójdę gdzie indziej.



Komentarze
Prześlij komentarz