Niedługo mój synek skończy 5 miesięcy, a mam wrażenie, że z jednej strony dopiero co się urodził, a z drugiej, że jest częścią mojego życia od zawsze. Z resztą jak stwierdził M. "jak myśmy mogli żyć wcześniej bez dziecka". Wierzcie lub nie (ja wcześniej w to nie wierzyłam!), życie staje się lepsze, gdy człowiek staje się rodzicem. Szczęście nasze jest tym większe, że nasz syn jest tak książkowy, że to aż niewiarygodne. Sam śpi całą noc. Od ok. 2 miesięcy po kąpieli i karmieniu zasypia ok. godz. 20 i śpi tak sobie do 5-6 rano. O ja szczęściara! Oczywiście pierwsze tygodnie nie były takie kolorowe bo wstawanie co 2-3h było normą. Płacz z nie wiadomo jakiego powodu też się zdarzał. Ale kto by się spodziewał, że nasz Misiek w wieku 2 miesięcy będzie taki bezproblemowy. Nikt nam nie wierzy, dopóki tego nie zobaczy na własne oczy (czyt. teściowa, znajomi), ale faktycznie - nasz Misio to grzeczniutki Aniołek. Nie wiem kiedy skończy się nam to eldorado, ale na pewno nie będę na to zła. Kiedyś musi być gorszy okres. Jak nie ząbkowanie, to jakaś infekcja lub skoki rozwojowe, które zawsze są dobrą wymówką dla rodziców bardziej temperamentnych dzieciaczków. Ważne, by dziecię było zdrowe i szczęśliwe ostatecznie :)
Macierzyństwo to także świetny czas dla mnie, jako przyszłego pediatry. Bowiem w tym czasie uczę się rzeczy, których na studiach nie było lub było dawno. Okazuje się, że całkiem zmieniło się rozszerzanie diety u dzieci. Wg najnowszego schematu żywienia niemowląt (zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci) - przez pierwsze 6 miesięcy wystarczy jedynie karmienie mlekiem zarówno matki jak i modyfikowanym, przy czym oczywiście zaleca się karmienie piersią. Pamiętacie ze studiów dziwne schematy - 1/2 żółtka co 2.dzień? zupy przecierane w pierwszej kolejności? - to historia. Najnowsze wytyczne nie wskazują co i kiedy należy wprowadzać. Podejście jest bardziej liberalne. Wprowadzamy, oczywiście z rozwagą, pokarmy zarówno stałe jak i przeciery, mleczne jednocześnie. Zaleca się zacząć od warzyw, a potem stopniowo dodawać mięso, jaja, przetwory z owoców. No i najnowszy trend wśród rodziców - BLW. Filozofia BLW mówi o tym, by dziecko samo decydowało ile i co chce jeść. Posiłki powinny być razem z rodzicami przy stole, a malec ma sam szamać to, co jedzą aktualnie rodzice (oczywiście nie może to być golonka i bigos, a zdrowa, zbilansowana i lekkostrawna dieta).
Eh... można by pisać i pisać o tym, co mówi medycyna, co mówią mamy, a co pokazuje życie. Mam nadzieję, że nie zwariuję, bo grunt to podejść do wszystkiego z rozwagą i dystansem.
W końcu nie ma idealnego rodzica, idealnego pediatry i idealnej żony.
Uciekam, ale postaram się sukcesywnie aktualizować wpisy o tym jak to jest być mamą i przyszłym lekarzem pediatrą. A tematów jest na pewno sporo. Pozdrawiam :)
Komentarze
Prześlij komentarz