Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu. Jak zapewne się domyślacie sporo się zmieniło.
Prywatnie - przyjęłam oświadczyny, które w maju przywiodły mnie i mojego M. przed ołtarz. Niedługo potem staż się skończył, a mnie i moje męża czekały decyzje gdzie będziemy wić sobie gniazdko. Dla mnie ważna była lista rezydentur i wolne miejsca szkoleniowe oraz oczywiście wynik z LEKu. Jak tylko pojawiła się lista rezydentur, decyzja była prosta - pediatria i szpital powiatowy w moim mieście. Bez problemów dostałam się na specjalizację, która od początku gdzieś tam z tyłu głowy kierowała moje zainteresowania. Chwilę tylko musiałam poczekać na zwolnienie się miejsca szkoleniowego. co jak okazało się było świetnym czasem na ułożenie sobie pewnych spraw. Razem z M. zdecydowaliśmy również, że jest to idealny moment na powiększenie rodziny :)
Także witam w maju, rok po ślubie, 3 tygodnie przed terminem porodu :) Obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim, ale w skrócie opowiem jak wyglądało te kilka miesięcy pracy na moim oddziale, w którym przez kilka lat będę pracowała. A wierzcie mi, to jest bardzo ważne z kim, gdzie i w jaki sposób będziecie pracować. Jak dla mnie to były jedne z kluczowych warunków wyboru specjalizacji.
Dzień rozpoczynamy oczywiście od raportu. Lekarz dyżurny czyta nazwiska nowych dzieciaczków i powody ich przyjęcia na oddział oraz w skrócie przedstawia ich stan obecnie. Ponadto "przelatuje" przez małych pacjentów już hospitalizowanych i jeśli coś się działo poświęca więcej czasu. Dzięki temu mamy informację czego możemy się spodziewać podczas wizyty. Następnie każdy z lekarzy dostaje karty gorączkowe i karty zleceń "swoich pacjentów". Ja przez pierwsze 1-2 miesiące byłam przy nodze ordynatora - mojego koordynatora specjalizacji. Za każdym razem brał mnie na obchód, razem badaliśmy, zwracał mi uwagę co robię dobrze, a co źle, gdzie mam być czujna, czego mogę się spodziewać, jakie leki i jak dawkować. A wierzcie mi, czasami banalne informacje najbardziej ułatwiają początki pracy. I tak - jeśli dzieciak jest odwodniony dajemy roztwory zmieszanej 0,9%NaCl i glukozy, u nas w szpitalu w proporcji 1:1 a zmianę z płynem wieloelektrolitowym. Zapalenie oskrzelików, jak wiadomo powodowane przez wirusy, leczymy: łagodne - inhalacjami z 3% NaCl, średnie - + tlenoterapią, a ciężkie - kierujemy do oddziałów IT. Niby banały, ale zdecydowanie przydatne, ponieważ w szpitalu powiatowym większość dzieci trafia z powodu odwodnienia w przebiegu zakażenia przewodu pokarmowego oraz zaostrzenia zakażeń układu oddechowego.
W ciągu dnia również byłam wprowadzana w przyjmowanie pacjentów ze skierowaniami do szpitala oraz badaniu pacjentów kierowanych z SORu. W międzyczasie jak tylko jest potrzeba zacewnikowania, jestem zawsze chętna.
Po ok.2 miesiącach dostałam "swoją salę" i prowadziłam pacjentów sama, oczywiście jeśli tylko miałam jakiekolwiek wątpliwości - pomocni byli lekarze.
U nas w szpitalu jest 1 gabinet lekarski i wszyscy lekarze są cały czas razem. Jest to kolejna rzecz, która dla niektórych będzie minusem, a dla innych plusem. Dla mnie jest to bardzo na plus - zawsze mogę podpytać, porozmawiać, słuchać jak konsultują się lekarze. I co mi się strasznie podoba w moim zespole - w czasie pracy czytamy prasę medyczną, a jak tylko ktoś znajdzie coś interesującego lub nowe wytyczne - dzielimy się informacjami. Rewelacja! :)
Czasami szef prosi mnie o przygotowanie się z zakresu jakiegoś tematu, zazwyczaj na podstawie artykułu, który następnego dnia mam zreferować zespołowi. Motywująca do uczenia się rzecz, nieobciążająca za bardzo czasu. Polecam :)
Jak widać z moich opisów - jestem bardzo zadowolona z miejsca specjalizacji. Z lekarzy, który mnie otaczają - złoci ludzie. Z pacjentów - dzieciaki są kochane w zdecydowanej większości. Ze szpitala - który znajduje się w miejscu zamieszkania.
Życzę każdemu młodemu lekarzowi, żeby robił specjalizację taką, którą sobie wymarzył i z ludźmi, którzy chcą go czegoś nauczyć. A sobie życzę dobrego rozwiązania ciąży - podczas którego jak się okazuje wiedza nie zawsze ułatwia racjonalnego podejścia. Czasami łatwiej wiedzieć mniej ;)
Komentarze
Prześlij komentarz