Przejdź do głównej zawartości

Koniec stażu

Końcówka października to niestety również końcówka stażu. Piszę "niestety", bo niewątpliwie żałuję, że ten czas się kończy. Niestety, ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. A co było dobrego? Z jednej strony dużo czasu wolnego i dużo odpoczynku. Z drugiej zaś, chodzenie po różnych oddziałach, poznawanie różnych ludzi, czasem fantastycznych, a czasem takich, których lepiej nie poznawać. Chcociaż tych drugich było zdecydowanie mniej. Pacjenci, ich problemy, ciekawe i nieksiążkowe postaci chorób. To wszystko z biegiem czasu wydaje się na prawdę warte nauki. Chcociaż nie ukrywajmy, nie jest to nauka taka jak na studiach. Jest jej zdecydowanie mniej. No i oczywiście wygląda inaczej. Nikt nie pyta, nikt nie sprawdza, nie ma w tym stresu. A stres? Na stażu go póki co nie było go wiele, a raczej był rzadkością. Wszystko, co robiliśmy, było konsultowane ze specjalistami. 
W prawdzie miałam inne wyobrażenie o pracy lekarza. Myślałam, że więcej w niej "wiedzy", a nie tak jak jest w rzeczywistości. Pracy papierkowej jest nie do opisania. Gdybym miała to opisać, to oceniłabym na 10% czasu i energii poświęconej pacjentowi i wiedzy medycznej na 90% prowadzenie dokumentacji. Każde, ale to każde zdanie wypowiedziane przez pacjenta i lekarza, trzeba zapisać. Czasami raz, czasami kilka razy. I to wszystko odręcznie, co do słowa. Badanie, które trwa kilka minut, opisuje się prawidłowo ok 20-30 minut. Dlatego nie dziwię się ilości skrótów myślowych, a i nie rzadko zapomnienie o wpisaniu jakiegoś zdania w jakimś formularzu. No i szansa zrobienia błędu czyha na każdym kroku. Dramat...
No, ale praca lekarza polega również i na prowadzeniu dokumentacji. Za to satysfakcja z podziękowania z ust pacjenta, to chwile, gdy warto czasami mimo różnych absurdów działać.
Każdemu stażyście życzę, żeby ten czas dobrze wykorzystać, na czas dla siebie, ale i chwilami na medycynę :) A taka uwaga techniczna, jeśli mamy wpływ na kolejność odbywania staży, to zdecydowanie na początku robić te najtrudniejsze i najdłuższe. Od chorób wewnętrznych i chirurgii myślę jest najlepiej.
Powodzenia :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konferencja

W miniony weekend byłam uczestnikiem III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej "Chirurgia Dziecięca" , która odbyła się w Poznaniu. Pojechaliśmy ze znajomymi by z jednej strony posłuchać o chirurgii dziecięcej, z drugiej poćwiczyć na fantomach i laparoskopach, a z drugiej żeby zwiedzić Poznań i miło spędzć czas wolny. Było... niespodziewanie dobrze :) Najmilej zaskoczył mnie poziom prac naukowych wystawianych przez studentów uczelni medycznych. Tym razem byli to głównie studenci Wrocławia i Warszawy. Jedna praca była z Łodzi. Widać, że wszyscy dobrze się przygotowali i przez to ich wystepy bardzo dobrze się słuchało. Za krótkie wędzidełko, lepiej podciąć i wysłać do logopedy (póki dzieciątko małe i nie będzie pamiętać wizyty u lekarza). Guz w brzuchu u dziewczynki - koniecznie i szybko wysyłamy na diagnostykę w kierunku nowotworu jajnika. Co ciekawe, do tej pory zdarzają się przypadki kilkunastu centymetrowych raków wcześniej niezdiagnozowanych!!!. Umiejętności studentów w ...

Ginekologia (środa, 2 stycznia 2013)

W ferworze walki z neurologią zapomniałam o minionej ginekologii, która dzięki Świętom Bożego Narodzenia została skrócona i przebiegła w formie skumulowanej. I chociaż blok trwał 4 dni i raz byliśmy u pacjentek to i tak sam oddział i jego specyfika zrobiły na mnie wrażenie. Jako, że była to patologia rozrodu i ciąży nie sposób było uniknąć tematu in vitro. Sam problem niepłodności ostatnimi czasy przybiera ogromnych rozmiarów. O niepłodności mówimy, gdy para stara się o dziecko co najmniej 1 rok, bez rezultatów. Co gorsza problem ten dotyczy coraz więcej młodych par. 23-, 24- letnie kobiety, które od 2-3 lat starają się o dziecko powodują, że zaczynam inaczej myśleć o rodzicielstwie. Bardziej pro. Do tego kobiety, koło 40 r.ż., które prawie ze łzami w oczach opowiadają, że od ponad 10 lat nie mogą zajść w ciążę... Za to patrząc na to z drugiej strony czy nie za bardzo chcemy tym sterować? Dziewczyny coraz szybciej zaczynają współżyć, stosować antykoncepcję. Pamiętam dziewczynę 18-l...

Położnictwo i neonatologia (czwartek, 21 lutego 2013)

Śliczne przyszłe mamy chodziły parkami po oddziale, trzymając się za lędźwie i dźwigając przed sobą przyszłe cuda. Widok nieziemski! Każda kolejna piękniejsza. Nie widziałam nigdy wcześniej tak spokojnych pacjentów (pacjentek) na żadnym innym oddziale. Fenomen! Z drugiej strony nie widziałam nigdy wcześniej takiego oddziału borykającego się z tak dużą liczbą problemów etyczno-moralnych...   Z jednej strony wcześniej na ginekologii kobieta, wiek 40 lat, od ok. 10 lat starająca się doprowadzić do tego, by chciał w niej zamieszkać na 9 miesięcy przyszły mały człowiek, tym razem in vitro. Z drugiej strony na położnictwie kobieta, w kolejnej ciąży, po wcześniejszej aborcji, w wieku 18 lat, z dużym ryzykiem wady płodu. Z wiadomych względów nie widać było u niej radości ze stanu, w jakim się znajduje. Jeszcze inna przyszła na USG z mężem i córką, by usłyszeć od pani doktor, że dziecko rozwija się zdrowo i że będzie to (na wielkie niezadowolenie taty) kobieta.  Na ...