Kolejny staż cząstkowy za mną. Tym razem była to chirurgia, czyli blok operacyjny, gabinet zabiegowy, opatrunki i wiele innych ciekawych miejsc. Co by nie mówić o chirurgii, jako specjalności, jest to na pewno najbardziej robiąca wrażenie specjalizacja lekarska. Pacjenta boli - znaleźliśmy przczynę - zoperowaliśmy - pacjenta już nie boli. Brzmi cudownie! Oczywiście, że nie zawsze taki jest schemat, ale na pewno efekt pracy chirurga jest bardziej widoczny i namacalny, niż chociazby internisty czy pediatry. Ale ten efekt..! Kurczę...
Przyszła pacjentka do poradni chirurgicznej, bo od kilku lat ma na plecach i głowie guzki, które ją w prawdzie nie bolą, ale ewidentnie przeszkadzają. Zbana przez chirurga, który swierdził, że to kaszaki, liczy na to, że lekarz to usunie. No to usuwamy! Jednego w obroty wziął mój kolega stażysta z chirurgiem, a drugiego usuwałam ja przy obstawie drugiego chirurga. Tu natniemy, tu rozszerzymy, teraz preparujemy, powoli, żeby nie uszkodzić torebki kaszaka. Teraz delikatnym ruchem podważamy narzędziem i hop! Wyskoczyło. Teraz obmywamy ranę i zakładamy kilka szwów. Zrobione! Pacjenkta wniebowzięta, dziękuje z całego serca. Atmosfera w trakcie zabiegu i efekt końcowy sprawiły, że Pani przed wyjściem uściskała każdego z nas z osobna. I jak tu nie chcieć być chirurgiem? :D
Ale chirurgiem nie będę. Za wiele by mnie to kosztowało nerwów, stresów, ciężkiem fizycznej pracy. Pamiętać trzeba, że chirurg przy stole stoi czasami po kilka godzin bez przerwy, stresując się każdym ruchem, czy nie naruszy waznych dla organizmu naczyń, nerwów. Nie jest to praca dla każdego. Trzeba mieć silny charakter, mocne nerwy i pewność siebie. Więc jeśli masz to wszystko, to polecam! :)
Komentarze
Prześlij komentarz