Miesiąc stażu podyplomowego za mną, a czuję, jakby minął tydzień :)
Codziennie pobudka 6:00 (w porywach 6:30) - 7:40 jesteśmy pod szpitalem - szatnia - lista obecności - i do Oddziału! Z rana obchód, badanie pacjentów, zlecenia badań, zmiany leków, wklepywanie wszystkiego w dokumentację medyczną do systemu komputerowego. Następnie raport, kilka słów między lekarzami i dalej do pracy. Nowi pacjenci - wywiad szczegółowy, przeglądanie starej dokumentacji, badanie przedmiotowe, stawianie wstępnej diagnozy i planowanie diagnostyki i leczenia! Wreszcie praktyka!
Przez 6 lat uczyliśmy się co znaczy podwyższony poziom glukozy, jakie są objawy zapalenia stawów, czym spowodowana może być biegunka, ale wszystko było książkowe. Nawet jeśli badaliśmy pacjentów i zajmowaliśmy się jednostkami chorobowymi u danego chorego, to zawsze była to część całości pacjenta. Teraz widzę, że najważniejsze jest dobre zbadanie, dobra rozmowa i to ode mnie zależy co usłyszę, co zobaczę, zaobserwuję i ode mnie zależy na co zwrócę uwagę i jak chcę to leczyć. Nazwy handlowe na początku przerażają, z czasem człowiek mniej zastanawia się nad nazwą, a bardziej nad wskazaniami i dawkami. Dobrze, że sami nie odpowiadamy za wszystko, a gdyby nie pomoc naszych lekarzy prowadzących umarłabym ze stresu. No i przede wszystkim rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa! Z pacjentem, z innymi lekarzami, z pielęgniarkami, z innym personelem, ze wszystkimi! Dopiero teraz widzę, że zdecydowanie łatwiej jest być kontaktowym.
Ah, i pierwsze podziękowania od pacjentów też były. Wielką Milkę z całymi orzechami zjedliśmy z innymi stażystami, a bukiet róż ładnie prezentuje się u mnie na półce.
Kurde, super jest coś wiedzieć, coś leczyć i komuś pomagać! :)
Komentarze
Prześlij komentarz