Przejdź do głównej zawartości

Studia, studia i po studiach

Gdy spojrzałam na ostatni wspis na blogu, uświadomiłam sobie, że cały drugi semestr 6. roku spędziłam w czeluściach książek, notatek, testów itp. Faktycznie, ostatnie kilka miesięcy były najbardziej pracowite w całym moim naukowym życiu. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że 6. rok medycyny jest taki wymagający. Dobrze, że to wszystko już za mną.
Duma i szczera radość. To czułam odbierając najpierw kartę absolutoryjną, a niedawno dyplom ukończenia studiów. Chyba nikt, kto nie przeżył studiów medycznych, nie zrozumie co znaczą wypowiadane słowa przysięgi: 
"Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadoma związanych z nimi obowiązkow przyrzekam (...)"
A tak przy okazji, żeby uciąć wszelkie dyskusje na temat od kiedy zaczyna się życie, w przysiędze, którą składają młodzi lekarze jest podpunkt: "służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu od chwili poczęcia". Tak też przysięgłam :) To, czy będę dobrym lekarzem, okaże się w przyszłości. A póki co jest wielki strach, wielka niepewność i poczucie wielkiej odpowiedzialności, gdy w głowie pustki... Podobno wszyscy po studiach mają poczucie, że nic nie umieją, ale wydaje mi się, że ja na prawdę nic sensownego nie wiem...
Póki co, trwają wakacje, jak co roku ubogie w wielkie poznawanie świata i wyjazdy w dalekie rejony. W tym roku kilka dni na Mazurach wystarczyły, żeby zregenerować siły na dalszą naukę :) Już we wrześniu Lekarski Egzamin Końcowy. Właśnie staram się wyłączyć komputer i uczyć się... ciężko jest, oj ciężko...

Komentarze

  1. ja w tym roku dopiero zaczynam przygodę z medycyną tyle że na Słowacji ale czytając Twojego bloga utwierdzam się w przekonaniu że to jest to co powinnam robić i nic innego;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że masz takie poczucie. To jest najważniejsze - wiedzieć, co się chce robić i to robić!
    Medycyna jest piękna, ale sztuką jest nie dać się pochłonąć pesymizmowi, który każdy początkujący medyk napotyka. Ja zawsze wiedzałam, że chcę to robić i dzięki temu jest mi łatwiej, gdy inni do okoła mówią Ci, jak to jest beznadziejnie, jak ciężko, jak niewdzięcznie... bo tyle nauki, bo mało pieniędzy (nie wiem o co chodzi z tym?), bo inni robią mniej, a mają więcej, bo to, bo siamto. Na każdym kroku znajdą się malkontenci.
    Trzymam za Ciebie kciuki! I nie daj się!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, właśnie takich słów potrzebowałam ;) Ja też życzę Ci powodzenia i wytrwałości bo najciekawsza część przed Tobą :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Konferencja

W miniony weekend byłam uczestnikiem III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej "Chirurgia Dziecięca" , która odbyła się w Poznaniu. Pojechaliśmy ze znajomymi by z jednej strony posłuchać o chirurgii dziecięcej, z drugiej poćwiczyć na fantomach i laparoskopach, a z drugiej żeby zwiedzić Poznań i miło spędzć czas wolny. Było... niespodziewanie dobrze :) Najmilej zaskoczył mnie poziom prac naukowych wystawianych przez studentów uczelni medycznych. Tym razem byli to głównie studenci Wrocławia i Warszawy. Jedna praca była z Łodzi. Widać, że wszyscy dobrze się przygotowali i przez to ich wystepy bardzo dobrze się słuchało. Za krótkie wędzidełko, lepiej podciąć i wysłać do logopedy (póki dzieciątko małe i nie będzie pamiętać wizyty u lekarza). Guz w brzuchu u dziewczynki - koniecznie i szybko wysyłamy na diagnostykę w kierunku nowotworu jajnika. Co ciekawe, do tej pory zdarzają się przypadki kilkunastu centymetrowych raków wcześniej niezdiagnozowanych!!!. Umiejętności studentów w ...

Ginekologia (środa, 2 stycznia 2013)

W ferworze walki z neurologią zapomniałam o minionej ginekologii, która dzięki Świętom Bożego Narodzenia została skrócona i przebiegła w formie skumulowanej. I chociaż blok trwał 4 dni i raz byliśmy u pacjentek to i tak sam oddział i jego specyfika zrobiły na mnie wrażenie. Jako, że była to patologia rozrodu i ciąży nie sposób było uniknąć tematu in vitro. Sam problem niepłodności ostatnimi czasy przybiera ogromnych rozmiarów. O niepłodności mówimy, gdy para stara się o dziecko co najmniej 1 rok, bez rezultatów. Co gorsza problem ten dotyczy coraz więcej młodych par. 23-, 24- letnie kobiety, które od 2-3 lat starają się o dziecko powodują, że zaczynam inaczej myśleć o rodzicielstwie. Bardziej pro. Do tego kobiety, koło 40 r.ż., które prawie ze łzami w oczach opowiadają, że od ponad 10 lat nie mogą zajść w ciążę... Za to patrząc na to z drugiej strony czy nie za bardzo chcemy tym sterować? Dziewczyny coraz szybciej zaczynają współżyć, stosować antykoncepcję. Pamiętam dziewczynę 18-l...

Położnictwo i neonatologia (czwartek, 21 lutego 2013)

Śliczne przyszłe mamy chodziły parkami po oddziale, trzymając się za lędźwie i dźwigając przed sobą przyszłe cuda. Widok nieziemski! Każda kolejna piękniejsza. Nie widziałam nigdy wcześniej tak spokojnych pacjentów (pacjentek) na żadnym innym oddziale. Fenomen! Z drugiej strony nie widziałam nigdy wcześniej takiego oddziału borykającego się z tak dużą liczbą problemów etyczno-moralnych...   Z jednej strony wcześniej na ginekologii kobieta, wiek 40 lat, od ok. 10 lat starająca się doprowadzić do tego, by chciał w niej zamieszkać na 9 miesięcy przyszły mały człowiek, tym razem in vitro. Z drugiej strony na położnictwie kobieta, w kolejnej ciąży, po wcześniejszej aborcji, w wieku 18 lat, z dużym ryzykiem wady płodu. Z wiadomych względów nie widać było u niej radości ze stanu, w jakim się znajduje. Jeszcze inna przyszła na USG z mężem i córką, by usłyszeć od pani doktor, że dziecko rozwija się zdrowo i że będzie to (na wielkie niezadowolenie taty) kobieta.  Na ...