Koniec wakacji. Nowy, ostatni rok akademicki zacznie się lada moment. Z jednej strony żal wyjeżdżać z domu, a z drugiej tęskno już do Słodziaków z grupy, akademika i pacjentów na oddziałach różnej maści.
Sercem jestem jednak ciągle z Wielkimi Sercami z oddziałów dziecięcych, w których odbywałam praktykę z pediatrii.
Zdecydowanie były to najlepsze praktyki ever :) Pacjenci kochani, rodzice współpracujący, lekarz mój prowadzący nastawiony przyjaźnie i chcący wiele mnie nauczyć. Czego chcieć więcej? Codzienne wstawanie o nieludzkich porach i jazda do oddalonego miasta okazały się być nawet przyjemne, gdy wizja kilku godzin z dzieciakami mnie budziła. Jeszcze 5 lat temu na hasło "Oddział Oknologii i Hematologii Dziecięcej" przechodziły mnie ciarki. Dziś wiem, że jest to miejsce, gdzie więź między pacjentem, rodzicem a lekarzem jest najmocniejsza w porównaniu z innymi oddziałami. Ale... im wyżej wchodzisz, tym z wiekszego stopnia możesz upaść.
Nastoletni Rafał po rocznej chemioterapii wszedł w hard corowy protokół leczenia. Obrzek płuc, mózgu. Wylądował ja OIOMie. Trzymany w śpiączce farmakologicznej. Pierwszy raz serce mi tak biło pod wpływem informacji o pacjencie. Jest w stanie ciężkim, ale podobno nie z takich historii wychodził. Wszyscy trzymają za Ciebie kciuki!
Dzieciaki z białaczką zdrowieją i to w zdecydowanej większości. A czego najbardziej się boją? Nie bólu, nie igieł, nie leżenia w szpitalu. Najbardziej boją się... wypadających włosów. Tak powiedziała mi jedna z dziewczynek. Pomysł z łysymi lalkami chyba nie jest taki całkiem głupi...
Dziś przyszedł do mnie młodszy Brat i powiedział, że jutro dzieciaki ze szkoły idą w miasto na heppening dla chorego kolegi, dobrego kolegi mojego Brata. "Jego mama zapytała się mnie, czy jesteś moją siostrą. Powiedziałem, że tak, a ona, że pracujesz na oddziale, gdzie Krzysiek jest leczony"- powiedział mi. Lampka mi się zapaliła. Faktycznie! Pamiętam chłopaka z małopłytkowością! Badałam go, rozmawiałam z jego mamą o przeszczepie na który czekają :) Świat jest mały.
Mama Krzyśka kazała mnie pozdrowić i uśmiechnęła się przy tym. Tak przynajmniej zrelacjonował mi Brat. Mam nadzieję, że nie powiedział to tylko po to, żeby zrobić mi przyjemność. A jesli nawet... to i tak wywołał mi wielki uśmiech :)
Komentarze
Prześlij komentarz