Przejdź do głównej zawartości

Praktyki ginekologiczne

Od ostatniej sesji i kontaktów z medycyną minęły już prawie 2 miesiące, dlatego i przerwa w pisaniu była dość spora. Jak co roku, tak i w tym obowiązkowo muszę przepracować praktyki w szpitalu. Po 5. roku studiów są to 2 tygodnie na oddziale ginekologii i położnictwa, oraz 2 tygodnie pediatrii. 
Póki co, za mną są praktyki z ginekologii.
Zależało mi głównie na tym, by być przy porodzie naturalnym, bo cesarskie cięcie już widziałam. Wtedy zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i ze wzruszenia ocierałam łzy maseczką. Pierwsze dni praktyk przebiegały dość spokojnie, trochę podpatrywałam pracę na izbie przyjęć, trochę na sali operacyjnej i przy tzw. któtkich zabiegach. (uwaga! Można mieć endometriozę na łechtaczce!) 

Doczekałam się dnia, gdy trafiłam na poród. Z jednej strony było to niesamowite i bardzo uczuciowe, zwłaszcza, gdy po wyjściu na świat małego człowieka ojciec płakał i mnie wyściskał. Niestety z drugiej okazało się, że powiedzenie "Panu Bogu nie udały się 2 rzeczy - poród i starość" nabrało dla mnie mocy rzeczywistości. Fakt, dziecko miało 4360g!!! Ogromny szacunek dla matki, która była w staniu urodzić sama takiego byczka! Niestety widok samego porodu i odbiór położnej i krzyki i mnóstwo krwi odbiera temu zdarzeniu mniana pięknego. Po powrocie do domu przez kilka godzin miałam w głowie tak mieszane uczucia, że nawet siostra zauważyła, że nie byłam w stanie normalnie rozmawiać. 
Zdanie zmieniłam dopiero przy drugim porodzie, dziewczynki 3400g. Mama owej damy ledwo po urodzeniu była w stanie sama przeciąć pępowinę i zadzwonić do męża. Także jak widać... można! :) Ulżyło mi.
Dla wyjaśnienia, widok cesarskiego cięcia był równie małoestetyczny. 

Asystowałam do operacji, badałam pacjentki i wiele informacji wyniosłam z tych zaledwie 2 tygodni praktyk. Są w tym kraju kobiety z wyższym wykształceniem, które przychodzą do ginekologa po tabletki wczesnoporonne po seksie oralnym... Są kobiety, które pierwszą wizitę u ginekologa zaliczają przy pierwszej ciąży w wieku >25 lat... Są w ciąży dziewczyny w wieku 16 lat i nie mają żadnej wiedzy o seksie i ciąży... Są lekarze, którzy nie traktują zarodków i płodów jak dziecko... Są kobiety zdrowe, zadbane, wykształcone, eleganckie, które badają się regularnie i chorują na raka szyjki macicy... ale te mają szansę na wyzdrowienie całkowite... inne tę szansę sobie odbierają, bo się WSTYDZĄ badać!

Na zakończenie obserwowałam operację usunięcia guza jajnika, który w USG zajmował praktycznie całą jamę brzyszną, wielkości nie dało się okreslić, ale filigramowa pacjentka miała spory brzuch. To, co ginekolodzy wyciągnęli przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Była to wielka galaretowata masa, w ilości ... 5-6 litrów! Torebka była tak krucha, że treść wylała się do jamy i na zewnątrz zaraz po nacięciu mięśni brzucha. Nowotrów jajnika, który rozrósł się do takich rozmiarów najprawodopodobniej jest przerzutowy... Guzki znajdowały się zarówno na jelitach, w krezce jak i byly wyczuwalne w wątrobie... Pacjentka, lat 76 z rokowaniem póki co niekorzystnym uświadomiła mi, jak ważne jest częste badanie i kontrolowanie u lekarza swojego stanu zdrowia. 

PS. Zadzwonili do mnie z DKMS! Zostałam zakwalifikowana na dawcę szpiku!!! Oddałam krew do szczegółowych badań! Daj Boże pozytywny wynik! :)

Czyżbym miała bliźniaka genetycznego? :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konferencja

W miniony weekend byłam uczestnikiem III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej "Chirurgia Dziecięca" , która odbyła się w Poznaniu. Pojechaliśmy ze znajomymi by z jednej strony posłuchać o chirurgii dziecięcej, z drugiej poćwiczyć na fantomach i laparoskopach, a z drugiej żeby zwiedzić Poznań i miło spędzć czas wolny. Było... niespodziewanie dobrze :) Najmilej zaskoczył mnie poziom prac naukowych wystawianych przez studentów uczelni medycznych. Tym razem byli to głównie studenci Wrocławia i Warszawy. Jedna praca była z Łodzi. Widać, że wszyscy dobrze się przygotowali i przez to ich wystepy bardzo dobrze się słuchało. Za krótkie wędzidełko, lepiej podciąć i wysłać do logopedy (póki dzieciątko małe i nie będzie pamiętać wizyty u lekarza). Guz w brzuchu u dziewczynki - koniecznie i szybko wysyłamy na diagnostykę w kierunku nowotworu jajnika. Co ciekawe, do tej pory zdarzają się przypadki kilkunastu centymetrowych raków wcześniej niezdiagnozowanych!!!. Umiejętności studentów w ...

Ginekologia (środa, 2 stycznia 2013)

W ferworze walki z neurologią zapomniałam o minionej ginekologii, która dzięki Świętom Bożego Narodzenia została skrócona i przebiegła w formie skumulowanej. I chociaż blok trwał 4 dni i raz byliśmy u pacjentek to i tak sam oddział i jego specyfika zrobiły na mnie wrażenie. Jako, że była to patologia rozrodu i ciąży nie sposób było uniknąć tematu in vitro. Sam problem niepłodności ostatnimi czasy przybiera ogromnych rozmiarów. O niepłodności mówimy, gdy para stara się o dziecko co najmniej 1 rok, bez rezultatów. Co gorsza problem ten dotyczy coraz więcej młodych par. 23-, 24- letnie kobiety, które od 2-3 lat starają się o dziecko powodują, że zaczynam inaczej myśleć o rodzicielstwie. Bardziej pro. Do tego kobiety, koło 40 r.ż., które prawie ze łzami w oczach opowiadają, że od ponad 10 lat nie mogą zajść w ciążę... Za to patrząc na to z drugiej strony czy nie za bardzo chcemy tym sterować? Dziewczyny coraz szybciej zaczynają współżyć, stosować antykoncepcję. Pamiętam dziewczynę 18-l...

Położnictwo i neonatologia (czwartek, 21 lutego 2013)

Śliczne przyszłe mamy chodziły parkami po oddziale, trzymając się za lędźwie i dźwigając przed sobą przyszłe cuda. Widok nieziemski! Każda kolejna piękniejsza. Nie widziałam nigdy wcześniej tak spokojnych pacjentów (pacjentek) na żadnym innym oddziale. Fenomen! Z drugiej strony nie widziałam nigdy wcześniej takiego oddziału borykającego się z tak dużą liczbą problemów etyczno-moralnych...   Z jednej strony wcześniej na ginekologii kobieta, wiek 40 lat, od ok. 10 lat starająca się doprowadzić do tego, by chciał w niej zamieszkać na 9 miesięcy przyszły mały człowiek, tym razem in vitro. Z drugiej strony na położnictwie kobieta, w kolejnej ciąży, po wcześniejszej aborcji, w wieku 18 lat, z dużym ryzykiem wady płodu. Z wiadomych względów nie widać było u niej radości ze stanu, w jakim się znajduje. Jeszcze inna przyszła na USG z mężem i córką, by usłyszeć od pani doktor, że dziecko rozwija się zdrowo i że będzie to (na wielkie niezadowolenie taty) kobieta.  Na ...